Marynarka tonie w mroku

Marynarka tonie w mroku fot. Pixabay

Konflikt rosyjsko-ukraiński na Morzu Azowskim to kolejny dowód, że Moskwa od lat prowadzi agresywną politykę, której celem jest poszerzanie swoich wpływów.

Niestety Polska z pewnością jest na liście celów do zdobycia. Czasu aby się przed tym zabezpieczyć jest coraz mniej.

Co prawda, stan polskiej Marynarki Wojennej zachwyciłby każdego muzealnika, (zwłaszcza w setna rocznicę jej powołania przez Marszałka Józefa Piłsudskiego, którą właśnie dziś obchodzimy)  to jednak dowód, że zdolność jest daleka od ideału. I nawet rodzi się pytanie: czy obecną sytuację można jeszcze nazywać „zdolnością”? Dokładny wykaz polskiej floty wojennej wraz ze zdjęciami jest udostępniany dzięki Wikipedii. Wystarczy tam zajrzeć aby załamać ręce. Piłsudski gdyby żył z pewnością by to zrobił.

Niedawno w „Zyskach i stratach” pisałem o opłakany stanie niemieckiej armii. Z przykrością stwierdzam, że kondycja polskiej floty wojennej wygląda jeszcze gorzej. Tymczasem Marynarka Wojenna ma zadanie realizowanie kilkunastu zadań operacyjnych oraz wielu wynikających ze zobowiązań sojuszniczych. To zobowiązuje. Obecnie, możliwość wypełniania części z nich jest co najmniej wątpliwa. Stan floty polskiej Marynarki Wojennej to wynik zaniedbań mierzonych w dziesięcioleciach. W 2017 roku wydawało, że coś się zmieni. Jednak marazm jaki zapanował w 2018 roku budzi uzasadniony pesymizm.

Jeśli Ministerstwo Obrony Narodowej nie zamierza wzmocnić floty nowymi jednostkami pływającym to rozumiem, choć jako biznesmen czy strateg mam poważne wątpliwości. Taka inercja może w konsekwencji oznaczać rezygnację przez Polskę z Bałtyku jako okna na świat. Uważam, że byłaby to kolosalna strata. Niemniej można zmienić zakres zadań jakie ma realizować Marynarka Wojenna (wówczas już tylko z nazwy), gorzej ze zobowiązaniami sojuszniczymi. Wydaje mi się jednak, że MON nie ma takich intencji. Jeśli nie, to jednak potrzebne są zdecydowane działania poprawiające jakość bojową Marynarki Wojennej.

Ciągle pojawiają się jakieś dziwne pomysły takie jak np. sprowadzanie pływającego złomu (dla niepoznaki nazywanego korwetami) z Australii. Nadwodne jednostki pływające jeszcze chwile popływają zanim będą się nadawać tylko do muzeum lub na przetopienie. Inwestowanie w nowe nie powinno być priorytetem, zwłaszcza, że w przypadku ostrego konfliktu zostaną szybko zlikwidowane przez system rakietowy przeciwnika.

Biednego nie stać na oszczędzanie, dlatego powinien inwestować rozważnie i racjonalnie. Z tego punktu widzenia ważniejsze i bardziej utrudniające działania wojenne agresorowi będą okręty podwodne. Obecnie na wyposażeniu polskiej armii są trzy, z czego dwa jeszcze sprawne. Jednak ten sprzęt został już wyeksploatowany i konieczne jest zdobycie nowych jednostek. Podobno pieniądze są, brak tylko osób, które mogą podjąć decyzje. Nie wiem czy to prawda, nie wiem również czy informacje o opłakanym stanie polskiej floty wojennej są prawdziwe, może to tylko taka dezinformacja mająca uśpić przeciwnika? Wydaje mi się, że niestety Polska nie prowadzi tak finezyjnej strategii informacyjnej. W tej materii raczej każde państwo stara się pokazać w lepszym świetle niż jest. Jeśli tak jest to flota polskiej Marynarki Wojennej tonie w mroku…..

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas