Ostrzeżenie
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 1031.

Totalna rewolucja w odpadach

Totalna rewolucja w odpadach www.sxc.hu

Nowa „ustawa śmieciowa” zmieni całkowicie dotychczasową strukturę rynku, na którym utrzyma się zaledwie kilku potentatów z ponad 100 firm działających dotychczas. Pozostałe zostaną przejęte przez większych graczy albo upadną. To oznacza ograniczenie konkurencji i ryzyko powstania monopolu.

Na temat zagrożeń i ryzyka związanego z wejściem „ustawy śmieciowej”- napisano w ekspertyzie Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. 1 lipca br. wchodzi w życie ustawa o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która nakłada na miasta i gminy obowiązek gospodarowania odpadami komunalnymi wytworzonymi na ich terenie. Zdaniem IBnGR oznacza to rewolucję w sektorze zagospodarowywania odpadów a także ogromne zmiany zarówno dla mieszkańców, jak i dla przedsiębiorców operujących na tym rynku. Ekspertyza Instytutu zawiera analizę najistotniejszych ryzyk i problemów związanych z wdrażaniem nowych zasad gospodarowania odpadami. Zdaniem IBnGR zastrzeżenia budzi również kwestia organizacji przetargów na obsługę dziewięciu stref, na jakie została podzielona aglomeracja warszawska. Istnieje zagrożenie, że przetargów nie uda się rozstrzygnąć w wymaganym terminie (np. w przypadku odwołań przegranych firm), co grozić będzie przydzielaniem koncesji „z wolnej ręki” z pominięciem rynkowej konkurencji.

Według Instytutu nie jest jasne, czy zorganizowane przetargi dotyczyć będą jedynie odbierania odpadów, a ich dalsze zagospodarowywanie będzie kontrolowane przez miasto. Jedynie takie rozwiązanie, zdaniem ekspertów dawałoby gwarancję pełnej kontroli nad tym, czy odpady będą prawidłowo składowane i przerabiane w profesjonalnych instalacjach. Według ekspertyzy, w przypadku, gdy firmy odbierające śmieci z gospodarstw domowych brałyby na siebie zarówno składowanie jak i utylizację odpadów – pojawi się poważne zagrożenie, że będą one składowane na dzikich wysypiskach a ich utylizacja byłaby tylko papierową fikcją. Instytut wskazuje również na ryzyko „kryterium niskiej ceny”. Niska, nierealna i nierynkowa cena jako najważniejsze kryterium przetargów spowoduje, że zwycięskie firmy nie zagwarantują odpowiedniego poziomu recyclingu odbieranych śmieci ze względu na brak odpowiednich instalacji utylizacyjnych. Ryzyko takie jest tym większe, że w warszawskich gminach ościennych, w rozstrzygniętych już przetargach to właśnie niska cena była kluczowym kryterium oceny. Mówili o tym na konferencji prasowej przedstawiciele warszawskiej firmy „Byś”. Według Marka Byśkiniewicza np. w niedawno rozstrzygniętym przetargu w podwarszawskiej gminie Piaseczno wygrała najniższa oferta opiewająca zaledwie na ok. 1/3 wartości zlecenia szacowanej przez gminę organizującą przetarg. Dwie największe na stołecznym rynku firmy branży śmieciowej: MPO i „Byś”, posiadające instalacje segregujące i odpowiednio utylizujące odpady, wyceniają koszt utylizacji na ok. 400-500 zł za tonę. Zaś w ostatnich przetargach wygrywają firmy, które oferują 250 zł/t. Tym samym – zdaniem Byśkiniewicza – zapadają rozstrzygnięcia z oczywistą szkodą dla środowiska. Bowiem zwycięzcy nie posiadają własnych instalacji utylizujących, zaś nowa ustawa nie zapewnia odpowiednich mechanizmów kontrolujących co się dzieje ze śmieciami, które zostały odebrane od mieszkańców domów i obiektów niemieszkalnych.

Według ekspertów Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, tak duża zmiana systemowa, jak ta czekająca w lipcu warszawski rynek odbioru i zagospodarowania śmieci oraz późno rozstrzygane przetargi mogą oznaczać w okresie przejściowym, trwającym nawet kilka tygodni bardzo duże niedogodności, dezinformację i problemy z zalegającymi w kontenerach i kubłach odpadami. Wejście w praktyce przepisów nowej ustawy oznacza bowiem poważne wyzwanie logistyczne i organizacyjne np. wymianę kontenerów i pojemników w ciągu jednej nocy.

Zarysowuje się również poważny problem w przypadku tzw. budynków niemieszkalnych a więc szpitali, restauracji, biurowców czy zakładów produkcyjnych. Do tej pory właściciele i zarządcy takich obiektów indywidualnie negocjowali ceny i podpisywali umowy z firmami, które posiadały odpowiednie certyfikaty na wywóz i zagospodarowywanie odpadów. Wiele przedsiębiorstw posiada własną politykę zarządzania odpadami, często uwzględniającą recykling i posiada w tym zakresie odpowiednie certyfikaty. Przedsiębiorcy, którzy do tej pory sami negocjowali ceny, od 1 lipca będą zmuszeni płacić według stawek narzuconych przez miasto. Opłata za odbiór śmieci będzie więc dla nich koleją formą para – podatku, który i tak nie da im gwarancji, że ich odpady będą we właściwy i bezpieczny sposób zagospodarowane.

IBnGR wyraża obawy o skuteczność realizacji nadrzędnego celu, jaki przyświecał ustawodawcy czyli ochronie środowiska. Zdaniem ekspertów, aby był on osiągnięty należy zwiększać ilość odpadów poddawanych recyclingowi oraz zmniejszać ilość śmieci wywożonych na składowiska. Jeśli uczestnicy przetargów będą odpowiadać za cały proces, a więc za odbiór śmieci oraz za ich odpowiednią segregację, utylizację i składowanie, zdaniem ekspertów Instytutu powinni przejść wstępną selekcję, która odrzuciłaby firmy nierzetelne, nieposiadające profesjonalnych instalacji do segregacji śmieci, wywożących odpady na nielegalne wysypiska. Bez takiej kontroli może powtórzyć się scenariusz, jaki istnieje w sektorze zagospodarowania sprzętu elektronicznego i elektrycznego, gdzie na szeroką skalę kwitnie proceder fałszowania dokumentacji przerobu zebranego sprzętu. Niebezpieczne odpady nie są poddawane recyclingowi i trafiają na nielegalne wysypiska oraz złomowiska.

Instytut postuluje, by Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wyznaczył te Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych, które w pierwszej kolejności będą przyjmować odpady. WIOŚ powinien sprawdzić, czy wskazane obiekty zagospodarowują odpady zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej. Pozwoli to całkowicie kontrolować strumień odpadów od momentu zabrania ich z gospodarstw domowych do czasu utylizacji, przerobu i składowania a co ważne, zapobiegnie powstawaniu na rynku odpadów patologii oraz wchodzenia nieuczciwych firm do szarej strefy.

W ocenie Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, niezależnie od ostatecznych rozstrzygnięć zasad, które będą obowiązywać na warszawskim rynku odpadów od 1 lipca, konieczny jest ze strony władz miasta stały nadzór nad rynkiem, monitorowanie cen i jakości wykonywanych usług, a także podejmowanie szybkich działań, które ograniczą i zapobiegną wspomnianym powyżej zagrożeniom.

{jumi [*9]}

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas