GUS: Ludność Polski wzrosła o 0,6 tys. i wyniosła 38,434 mln na koniec 2017

Ludność Polski zwiększyła się o 0,6 tys. i wyniosła 38,434 mln na koniec 2017 r. - oznacza to, że stopa przyrostu rzeczywistego była dodatnia, ale bliska zeru - wyniosła 0,001%, podał Główny Urząd Statystyczny (GUS).

Współczynnik przyrostu naturalnego (na 1000 ludności) był ujemny, ale bliski zeru i wyniósł -0,02‰; przed rokiem wynosił -0,2‰.

"Nieznaczny w 2017 r. wzrost liczby ludności odnotowano po raz pierwszy po obserwowanym przez 5 lat spadku i nastąpił on przede wszystkim w wyniku zmian rejestrowanych migracji zagranicznych na pobyt stały. Co prawda, w 2017 r. istotnie wzrosła liczba urodzeń, ale jednocześnie równie istotnie wzrosła liczba zgonów" - czytamy w raporcie. 

W 2017 r. zarejestrowano 402 tys. urodzeń żywych, tj. o prawie 20 tys. więcej niż w 2016 r.; współczynnik urodzeń wzrósł o 0,6 punktu promilowego (pkt. prom.) do 10,5‰. Jednocześnie wzrosła też liczba zgonów – zmarło ok. 403 tys. osób, tj. o prawie 15 tys. więcej w stosunku do poprzedniego roku. Współczynnik umieralności wyniósł 10,5‰ (wobec 10,1‰ w 2016 r.), podano także.

"Pomimo istotnego w 2017 roku wzrostu liczby urodzeń należy mieć na uwadze, że kształtujące się przez minione prawie 30 lat procesy ludnościowe spowodowały, że Polska wkroczyła w okres kolejnego kryzysu demograficznego (który miał już przejściowo miejsce w latach 1997–2007), ale obecny prawdopo dobnie może mieć charakter dłuższej tendencji" - podano także.

"Urodzenia są kluczowym czynnikiem wpływającym na liczbę i strukturę ludności. Aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju, to w danym roku - na każde 100 kobiet w wieku 15–49 lat - powinno przypadać średnio co najmniej 210-215 urodzonych dzieci, obecnie przypada ok. 145" - czytamy dalej. Taki stan rzeczy wynika przede wszystkim z odkładania na później przez ludzi młodych decyzji o założeniu rodziny, co zostało zapoczątkowane w latach 90. XX wieku, a następnie - o posiadaniu mniejszej liczby dzieci lub nawet o samotnym życiu" - czytamy dalej.

GUS przypomniał, że stan depresji urodzeniowej trwa ok. 30 lat - od 1990 r. wielkość współczynnika dzietności kształtuje się poniżej 2, czyli nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń.

Na wsi rodzi się więcej dzieci - w 2017 r. współczynnik urodzeń kształtował się tam na poziomie 10,8‰, a w miastach 10,2‰ (ogólnopolski to 10,5‰).

Najwyższy poziom urodzeń żywych występuje w województwach związanych z obszarami największych, rozwijających się aglomeracji miejskich (pomorskie, wielkopolskie, mazowieckie i małopolskie - wielkość współczynnika w 2017 r. to 11,8–11,3‰). Najniższy poziom urodzeń notuje woj. świętokrzyskie i opolskie (w 2017 r. współczynnik w woj. świętokrzyskim plasował się poniżej 9‰, a w opolskim 9,2‰).

"Współczynnik dzietności w 2017 r. wyniósł 1,45 - czyli na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15-49 lat) przypadało 145 urodzonych dzieci (w miastach 142, na wsi 149). Tylko w czterech województwach współczynnik jest wyższy niż ogólnopolski - najwyższe wartości dzietność osiąga w województwie pomorskim (w 2017 r. było to 1,62) oraz wielkopolskim i mazowieckim (1,58-1,57), czwarte z nich to małopolskie (1,49); najniższe zaś w świętokrzyskim (1,26) i opolskim (1,29). Zróżnicowanie terytorialne jest podobne jak przy natężeniu (współczynniku) urodzeń i utrzymuje się od lat" - napisano także. 

GUS podał w swojej analizie, że przez najbliższe około 25 lat liczba ludności Polski zmniejszy się o 2,8 mln osób. Największy wpływ na ten stan rzeczy będzie miała umieralność (przewiduje się, że np. w 2040 r. liczba zgonów sięgnie 440 tys.), tj. zacznie wymierać wyż demograficzny z drugiej połowy lat 50. XX wieku - czyli obecni około 60-latkowie.

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas