Deweloperzy sprzedają teraz nawet płoty z wizualizacją budynku, który za dwa lata może stanie Wyróżniony

Deweloperzy sprzedają teraz nawet płoty z wizualizacją budynku, który za dwa lata może stanie fot. freeimages.com

Coś dziwnego dzieje się na warszawskim rynku nieruchomości. Nie można kupić małego mieszkania w gotowym już projekcie deweloperskim. Po prostu nie ma takich mieszkań w ofercie. Wszystko sprzedane. Deweloperzy sprzedają teraz nawet już nie dziury w ziemi, ale płoty z wizualizacją budynku, który za dwa lata może stanie.

Chętnych nie brakuje – pisze Jerzy Wysocki na swym blogu na portalu Warsaw Enterprise Institute.

Załóżmy, że mogę mieć jakieś 350 tysiące na mieszkanie; kredyt hipoteczny wciąż jest rekordowo tani. To taka kasa, jaką tak zwani zwykli ludzie chcą, a raczej mogą, wydać na własne lokum. Za tę kwotę jeszcze rok temu spokojnie można było nabyć w miarę dobrze położone dwupokojowe mieszkanie. Na rynku pierwotnym nic nie ma. Deweloperzy oferują lokale w budynkach, których projekty leżą jeszcze na deskach kreślarskich w pracowniach architektonicznych. Powstały tylko wizualizacje. Ładna elewacja, balkoniki, dużo zieleni i wklejona młoda rodzina: elegancka laska, przystojniak z modną teraz bródką, ładnie ubrane dziecko, piesek – miniaturka.

Tak przy okazji, brakuje wersji LGBT: dwaj młodzieńcy z pieskiem, dwie panie z kotkiem oraz dwie panie i jeden pan z pieskiem i kotkiem. Jacyś strasznie konserwatywni, wręcz zaściankowi ci deweloperzy i ich agencje reklamowe. Wstyd i bark profesjonalizmu. To zrażanie klasycznym modelem rodziny istotnego segmentu potencjalnych klientów. Dla nich powinny być dedykowane mieszkania z większymi sypialniami, by wstawić łóżka w rozmiarze zapewniającym komfort większej liczbie użytkowników.

Taka zakładka „PANSEKSUALIZM” by się przydała, z dyskretną wizualizacją seksu grupowego oczywiście. Pewnie myślicie, że jaja sobie robię. Nic bardziej mylnego! Promocja mieszkań, za darmo! Protesty Episkopatu, ekskomunika (wykluczenie ze wspólnoty kościoła) właściciela firmy deweloperskiej, szum medialny, wiece protestujących pod biurem sprzedaży, wiece poparcia miłośników LGBT. Oddzielający zwaśnionych kordon policji, transmisja live w TV. Sukces zapewniony. Wszelkie prawa do w/w kampanii zastrzeżone i oferowane za stosowne honorarium.

Wracamy do tematu. Te mieszkania w budynku którego nie ma, mają być gotowe w IV kwartale 2020 r. Deweloper sprytnie podaje datę końca zakończenia inwestycji. Sprytnie, bo on kończy budować, ale później odbiory techniczne, przeciwpożarowe i wszelakie inne. A jeszcze później wydawanie tych lokali nabywcom: 3 odbiory dziennie – 170 mieszkań, czyli wiosna 2021. W biurze sprzedaży dostaniesz harmonogram wpłat. Tak, bo to ty szanowny inwestorze ponosisz koszty budowy, a nie deweloper. On buduje za twoje pieniądze. Czyli, jakbyś słabo to rozumiał, kredytujesz dewelopera, który tylko kupił grunt, postawił płot i zrobił wizualizację z balkonem i pieskiem.

Nie podoba ci się taka perspektywa, jesteś niecierpliwy, to zapraszam na rynek wtórny. Ustawiam suwak na kwocie max 350 tysięcy, otwieram wino i oglądam. Oferta skromna, ale wybieram kloca zbudowanego za towarzysza Wiesława w czasie gdy przychodziłem na świat czyli na początku lat 60-tych. Młynów, czyli daleka, kiedyś robotnicza Wola. Na spotkanie z pośrednikiem przyjeżdżam dużo wcześniej, chcę zobaczyć sąsiedztwo, taki za mnie spryciarz – detektyw. Budynek jak na kloca nawet znośny. Ocieplony, wiem już też, że wymienione piony i elektryka. Ale w koło Kalkuta, można by tam muzeum wiochy i menelstwa otworzyć. Parking przed budynkiem: krajobraz księżycowy, nie utwardzona niczym nawierzchnia, góry i doły, terenówkę można rozwalić. Połamany trzepak, śmietnik a przed nim wystawiona na widok muszla klozetowa, na trawniczku facet reperuje motor, położył sobie też kocyk i kilka browarów. A tak, to sąsiad tego co na balkonie też wali browary i wrzeszczy przez telefon. Przychodzi pani pośrednik – 2.9% + VAT, czego nie akceptuję z góry bo to ja znalazłem tę urokliwą lokalizację, a nie szanowna pani, która pokazała mi 15 do wyboru. Takie są zasady – słyszę.

Jadąc windą podpytuję, a piwnica jest? Tak oczywiście, możemy zejść, ale nie jest tak czysto. Patrząc na kobietę w szpilkach od Christiana Louboutina z charakterystyczna czerwoną podeszwą, rezygnuję z wycieczki do piekła. W piekle jest smoła, a w tej piwnicy pewnie odchody z tego kibla, co go ktoś postawił przy śmietniku. O dziwo, kawalarka 27 m2 cena oferowana 342 000, jest fajna. Zrobiona od nowa, dobre materiały, ale przede wszystkim optymalne wykorzystanie skromnej powierzchni. Szkoda, nie biorę. Życzliwie wyjaśnię miłej pani 2,9% + VAT, że może to uda się wynająć komuś za dwójkę, ale rzeczywistość deweloperska spowoduje, że za 10-15 lat, nie sprzedam z zyskiem tego lokum, bo to osiedle badziewia i menelstwa przejdzie już do historii mieszkalnictwa. Jak wspólnota nie ogarnęła tematu syfu w otoczeniu przez minione dekady, to nigdy już tego nie zrobi.

Wracam na rynek pierwotny, za kilka dni opowiem jak tam jest. Spróbuje też wyjaśnić obecne mechanizmy, którymi rządzi się teraz rynek nieruchomości. Mocno mnie irytuje, że mając 350 tysięcy, nie mam czego kupić z sensem i z perspektywą zwrotu z inwestycji. Dziki kraj jak stwierdził Mirosław Drzewiecki – minister sportu w rządzie Donalda Tuska.

Więcej o takich dziwactwach przeczytacie w mojej książce „Głos Cynika. Terapia Liberalna”, dostępnej także w księgarniach internetowych. Patronem książki jest WEI i ZPP – kończy Wysocki.

Ostatnio zmienianyśroda, 21 sierpień 2019 12:31
Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas