Niepotrzebne zmiany w ustawie o NBP

Niepotrzebne zmiany w ustawie o NBP fot. Wikipedia.org

Sporo prawdy jest w tym, że wybory wygrywa strona, której narracja dominuje w przestrzeni publicznej.

Zwycięstwo PiS w 2015 roku było właśnie efektem odrzucenia przez Polaków sączonej przez osiem lat prostackiej propagandy Salonu. Zresztą słynne nagrania ujawnione przez „Wprost” pokazały, jak wielki jest rozdźwięk między oficjalnym językiem władzy a tym, co się mówi przy winie (pitym na koszt podatnika).

Wybory do PE w maju, wybory do Sejmu jesienią, a batalia o narzucenie języka debaty publicznej już trwa. I, co niepokoi, widać niezdecydowanie PiS w kluczowych kwestiach. Czy zdecydowanie dawać odpór, czy może iść na kompromis, może pozwolić totalnej opozycji hasać po swoim podwórku? Najmniejsze niezdecydowanie może rządzącą partię wiele kosztować.

Cyniczne wykorzystywanie przez „obóz demokratyczny” gdańskiej tragedii, dzieła kryminalisty chorego psychicznie, nie pozostawia wątpliwości, w jakim kierunku zmierza narracja „obozu demokratycznego”. Dlatego dobrze, że – mimo wszelkich obiekcji – PiS postanowił bronić Jacka Kurskiego. Opozycji nie chodzi wszak o to, by prezesem TVP został ktoś inny, ale o to, by wymusić na rządzących absurdalną regułę, że politycy opozycji decydują o obsadzie stanowisk w spółkach Skarbu Państwa.

Dlatego też źle, że PiS postanawia teraz, w atmosferze nagonki, zmieniać ustawę o Narodowym Banku Polskim.

Zadałem sobie trud i sprawdziłem, jak wygląda sławiona przez opozycję jawność zarobków w bankach centralnych Europy. Otóż, o ile płace prezesów są często (ale nie zawsze) jawne, to żaden z banków, oprócz rumuńskiego, nie ujawnia uposażeń kadry dyrektorskiej. Ewentualnie widełki wynagrodzeń, ale nie zarobki wymienionej z imienia i nazwiska osoby. Po prostu taki wymóg zniechęcałby dobrych specjalistów do pracy w banku centralnym, skoro mogą znaleźć zatrudnienie w sektorze komercyjnym za lepsze pieniądze.

W przypadku Narodowego Banku Polskiego będzie podobnie. NBP jest zbyt ważną instytucją, aby pozwolić sobie na, za przeproszeniem, dziadostwo. Państwo stać na to, by ekipie, odpowiadającej za stabilność waluty, godziwie płacić. Tak jak stać na dobre pensje ministrów. Opozycja o tym wie, ale w jej interesie jest popychanie PiS do nieracjonalnych działań. Wie, że jeśli przejmie władzę, przy aplauzie znacznej części mediów i błogosławieństwie Brukseli uchwali, co chce. Wówczas to, do czego dzisiaj zachęca, okaże się „tanim populizmem”. Między innymi obniżka wynagrodzeń dyrektorów banku centralnego.

Partia rządząca podbiła serca wyborców tym, że spełniła obietnice, i to spełniła szybko. A obiecywała dać ludziom wsparcie, także materialne. Na obniżce pensji finansistów z NBP wyborca nic nie zyska. A nowego elektoratu partia w ten sposób nie przyciągnie. Zyskać może za Platforma, czy też, jak się teraz zwie, Koalicja Obywatelska, pokazując, że umie skutecznie nacisnąć na władzę.

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas