Analiza z politycznym stemplem

Analiza z politycznym stemplem fot. Pixabay

W demokracji – czego zdaje się nie zauważać współczesna lewica – panuje wolność słowa, w tym wolność opinii. Obejmująca prawo do wypowiadania najbardziej absurdalnych, zabawnych, czysto politycznych sądów.

Lewica z jednej strony, głównie lansując cenzurę w postaci różnorakich ustaw o „mowie nienawiści”, to prawo chce niebywale ścieśnić, a z drugiej sama z niego chętnie korzysta. Rezultaty bywają zabawne. Szczególnie, gdy autorzy opinii, prezentowanych jako fachowe i bezstronne, są mocno zaangażowani w politykę.

Towarzystwo Dziennikarskie jest niewielką organizacją, powstałą na kontrze do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Organizacją zrzeszającą dziennikarzy o słusznych, otwartych, postępowych poglądach. W dużej mierze związanych ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” i mediów Ringier Axel Springer Polska. Co ciekawe, Towarzystwo (choć bardziej pasowałaby nazwa: salon) uważa się za grono ekspertów, recenzujących sytuację w polskich mediach. Najchętniej oczywiście w publicznych i w konserwatywnych.

Ostatnimi czasy Towarzystwo Dziennikarskie wypuściło w świat raport, analizujący „Wiadomości” Telewizji Polskiej. Program wzięto pod lupę z iście naukowym zacięciem.

Wyszło, rzecz jasna, że opozycja jest krzywdzona, a za to są promowane sukcesy rządu. Czyli inaczej, niż chcieliby tego działacze Towarzystwa. Domniemywać można, że wzorem dla obiektywnego programu informacyjnego powinna być „Gazeta Wyborcza”. Tam bowiem o wpadkach opozycji, o śledztwach przeciwko jej politykom za często nie przeczytamy. A jeśli już, to w odpowiednim kontekście – oczywiście represji pisowskiego reżimu. O sukcesach rządu też zresztą nie: kiedy Standard&Poor obniżał Polsce rating, na Czerskiej panowała ekscytacja i temat wałkowano na wszystkie strony. Ostatnio rating podniesiono do wysokiego poziomu i… cisza.

Każda analiza powinna mieć jakiś punkt odniesienia. Jeżeli twierdzimy, że dany program, książka, publikacja są złe, to powinniśmy wskazać, jak wobec tego wygląda wzór tych dobrych. Szkoda więc, że Towarzystwo, skoro już powiedziało a, nie powie b. Nie porówna obecnych „Wiadomości” z „Wiadomościami” sprzed roku 2016. Jak rozumiem, to one są dla autorów ideałem. Z materiałami osławionej redaktor Justyny Dobrosz-Oracz na czele (córce b. działacza ZSL, PSL i LPR), w których PiS miał zawsze miałkie pomysły, a Polacy gromadnie popierali najlepszy z możliwych rząd PO-PSL. Z innymi materiałami, w których afera taśmowa była, wiadomo, kremlowską prowokacją. Pamiętam, jak pod odejściu gwiazd ówczesnych „Wiadomości” z TVP wieszczono, że wzmocnią one prywatną konkurencję. Hm – gdzie dziś występują Kraśko, Tadla, Orłoś? Symboliczne jest, że pani redaktor Dobrosz-Oracz zasiliła media koncernu Agora.

Od tego porównania Towarzystwo się uchyliło. Domyślam się dlaczego – ponieważ wówczas stawiane tezy byłyby nie do utrzymania. 

Jak wspomniałem – każdy może oceniać i upubliczniać swoje opinie. Ale nie może wymagać, by traktować je poważnie. O czym towarzysze dziennikarscy powinni pamiętać.

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas