Moda na uszczelnianie Wyróżniony

Moda na uszczelnianie fot. Pudelek (Marcin Szala) / Wikipedia - GFDL

Odkąd pamiętam każdy rząd zapowiadał uszczelnienie systemu podatkowego i likwidację szarej strefy. Prostym hasłem „uszczelnianie" pozornie zamykał usta opozycji wyrażającej obawy, skąd rząd weźmie pieniądze na zapowiadane fanaberie socjalne czy niezbędne inwestycje w infrastrukturę.

Pamiętam deklarację premiera Tuska, że trzeba dosypać pieniądze do służby zdrowia, ale wcześniej system należy uszczelnić. O tym jak to wygląda przekonał się mój ojciec leżąc sobie kilka dni w państwowym szpitalu, z niezłym zewnętrznym cateringiem, czekając na operację, która się nie mogła odbyć z powodów wyraźnie wymienionych w dokumentacji medycznej, złożonej z ręcznie pisanych bazgrołów różnych specjalistów na rozlicznych formularzach. Marnowanie czasu, zdrowia i pieniędzy. Sam też się przekonałem żmudnie poszukując swojego lekarza z wiedzą co mi dolega i jak to leczyć, bo w rejestracji usłyszałem tylko: pani doktor już u nas nie pracuje i nie wiemy czy i gdzie pracuje.

Piętnaście lat temu w Śląskiej Kasie Chorych wprowadzono system kart elektronicznych, dzięki której każdy lekarz zyskuje dostęp do danych medycznych pacjenta (Andrzej Sośnierz – PiS). Przy takim systemie, gdyby go jeszcze rozbudowano, opisane wyżej przypadki raczej nie miały by miejsca. Przez piętnaście lat sporo w służbie zdrowia unowocześniono informatycznie (system weryfikacji ubezpieczeń eWUŚ), ale karty nadal są tylko na Śląsku. Był to program pilotażowy, sprawdził się, uszczelnił system, ułatwił życie pacjentom i lekarzom a więc dał oszczędności budżetowe. Tak na zdrowy rozum, skoro już w tematach medycznych jesteśmy, powinien być wyposażony w dodatkowe funkcje (pełna dokumentacja zdarzeń medycznych) i być rozszerzony na cały kraj. Nie został. Kolejnym ministrom od zdrowia zabrakło zdrowego rozumu.

Przykład z innej branży. Od pięciu lat na polskich drogach obowiązuje elektroniczny system poboru opłat viaTOLL. System działa, przyniósł już 5.5 miliarda zł, jego budowa zwróciła się już po 18 miesiącach. Problem w tym, że nie jest rozbudowywany, nie wykorzystane są też jego możliwe funkcjonalności. W założeniach system miał objąć 7 tys. km dróg krajowych i autostrad do 2018 r. W ciągu 5 lat osiągnięto niemal połowę tego stanu, a w zeszłym roku systemem objęto tylko 150 km dróg. Kolejne rządy nie śpieszą się z rozszerzaniem narzędzia, które zapewnia realne wyniki budżetowe.

Mało tego system praktycznie nie obejmuje ściany wschodniej, a jak wskazuje sama straż graniczna dane zbierane przez system viaToll są niezbędne w łapaniu przemytników, którzy zabierają państwu należne wpływy. System należy całkowicie do państwa, generuje przychody, może uszczelnić napływ nielegalnych wyrobów akcyzowanych (papierosy, paliwo), które TIRami swobodnie przemierzają nasz przyjazny gościom kraj – czemu państwo nie podejmuje realnej walki z przemytem i utraconymi korzyściami? Jakimi? Mówi się o przynajmniej kilkunastu miliardach zł.

Odnośnie przemytu, to jest jeszcze przemyt ludzi, konkretnie imigrantów przez zorganizowane grupy przestępcze. O uszczelnienie granic UE apelował już Donald Tusk a tym tygodniu minister Błaszczak stwierdził to samo czyli, że rząd PiS jest za uszczelnieniem. Miła zbieżność poglądów, problem w tym że nic z tego nie wynika. Uszczelnić granice morską, to postawić na nabrzeżu strażników co 100 metrów. Niechcianym przybyszom można wręczyć album o Unii Europejskiej i CD z Odą do radości , pozwolić doładować najnowsze modele iPhonów i kulturalnie odholować z powrotem, o ile skutecznie nie wykażą że coś strasznego czeka ich w Turcji albo Erytrei. Tak robią w bliskiej nam z zniechęci do imigrantów, choć odległej Australii.

Uszczelnianiem cieknących kranów zajmują się hydraulicy. Robią to fachowo, bo też nie jest to trudne zadanie. Pobierają wynagrodzenie w gotówce, nie wystawiają rachunków i... nie płacą podatków. Ta sfera też wymaga uszczelnienia.

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas