Piotr Antoni Steinkeller (1799-1854): Kopalnie i koleje

Piotr Antoni Steinkeller (1799-1854): Kopalnie i koleje

Nie był, jak niektórzy nasi bohaterowie, self-made manem w amerykańskim stylu. Pochodził bowiem z zamożnej rodziny krakowskich kupców, zajmujących się sprzedażą towarów kolonialnych.

Co ciekawe, ród Steinkellerów miał pochodzenie szlacheckie. Jako katolicy Steinkellerowie emigrowali z brandenburskiego Pomorza najpierw do Austrii, a później osiedli w Polsce. Wedle krakowskiego historyka Józefa Wawel-Louisa rodzice Piotra Steinkellera „nie myśleli i nie pisali po polsku”.

Piotr, imiennik ojca, był jednym z pięciorga dzieci. Odebrał należytą edukację – w Wiedniu uczył się handlu i praktykował w banku. W 1818 roku wrócił nad Wisłę i przejął kierownictwo rodzinnej firmy. Na tym się nie skończyło: rodzinne środki oraz pożyczki postanowił zainwestować w górnictwo. Pod Jaworznem uruchomił kopalnię węgla kamiennego i cynkownię, wziął w dzierżawę grunty z pokładami rud żelaza, by mieć zapewniony dopływ surowca. W cynowni zatrudniał około 80 osób – i to na jakich warunkach! Zbudował mieszkania dla pracowników i podpisywał z nimi umowy o pracę. Absolutna nowość dwieście lat temu, gdy chodzi nie o cenionych specjalistów, z którymi zawierano kontrakty, lecz o zwykłych robotników, którzy w ten sposób zyskiwali gwarancję swoich praw i dokładne potwierdzenie obowiązków.

W 1825 roku Steinkeller sprzedał zakład produkcji cynku i przeniósł się do Warszawy. Cynkowym biznesem zajmował się również w Królestwie. Wydzierżawił rządowe kopalnie cynku, a walcownię blachy cynkowej wybudował… pod Londynem. W prężnie rozwijającej się stolicy Królestwa Polskiego rzucił się w wir przeróżnych interesów i inwestycji. Otworzył mianowicie dom handlowy, kupił młyn parowy nad Wisłą, zajął się importem soli z Anglii. Nie zapomniał o górnictwie, od którego kilka lat wcześniej zaczynał karierę wielkiego przemysłowca: lokował środki w kopalnie i przedsiębiorstwa hutnicze w Zagłębiu Dąbrowskim. Ten ośrodek przemysłowy bardzo wiele mu zawdzięcza.

Pod koniec lat trzydziestych zainwestował w transport. Otworzył obsługiwaną przez dyliżansy sieć kurierską w Królestwie Polskim, miał także przedsiębiorstwo żeglugi rzecznej.

W 1838 roku, kiedy na trakty Kongresówki ruszyły jego dyliżansy, zwane „steinkellerkami”, zainicjował powołanie Towarzystwa Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej – spółki, która miała zbudować koleje. Koncesję zezwalającą na powołanie przedsiębiorstwa wydał sam Mikołaj I. Wspólnikami, prócz Steinkellera, byli m.in. bracia Łubieńscy – hrabiowie Henryk i Tomasz. Notabene dzięki protekcji Łubieńskich Steinkeller jeszcze przed powstaniem listopadowym otrzymywał z Banku Polskiego znaczne pożyczki na swoje inwestycje. Planowana linia kolejowa miała prowadzić z Warszawy przez Grodzisk Mazowiecki, Skierniewice, Częstochowę do Maczek na granicy z Rzecząpospolitą Krakowską. Wiosną 1842 roku ukończono na całej trasie prace ziemne – przygotowania pod położenie torów.

I tu zaczęły się poważne problemy. Na etapie przygotowania do inwestycji zbankrutował jeden z udziałowców, spółka z Austrii, a Towarzystwo, wbrew nadziejom, nie otrzymało dotacji rosyjskiego rządu. Efektem było ogłoszenie w maju 1842 roku upadłości spółki. Akcje Steinkellera wykupił Bank Pożyczkowy Cesarstwa Rosyjskiego. Kiedy 14 czerwca 1845 roku otworzono pierwszy odcinek drogi żelaznej (Warszawa-Grodzisk Mazowiecki), Piotr Steinkeller nie był już udziałowcem epokowego przedsięwzięcia.

Jeśli wierzyć w fatum, to biznesowa klęska Towarzystwa Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej była początkiem serii niepowodzeniem Steinkellera.

Lata czterdzieste przyniosły również problemy z kopalniami, pożar zakładów parowych na warszawskim Solcu, niepowodzenia szeregu inwestycji (m.in. produkcji maszyn rolniczych). A trzeba było spłacać pokaźne długi… W 1849 przedsiębiorca ogłosił upadłość. Jego majątek w Królestwie Polskim został zajęty przez największego wierzyciela – Bank Polski. Piotrowi Steinkellerowi pozostały na otarcie łez mniejsze zakłady, położone m.in. na obszarze Rzeczypospolitej Krakowskiej. Kilka lat później zmarł w Krakowie na atak serca.

Już w oczach współczesnych był postacią jednoznacznie pozytywną, pionierem przemysłu, którego inwestycje służyły nie tylko osobistemu zyskowi, ale przede wszystkim rozwojowi krajowej gospodarki.

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas