Wspólny bilet kolejowy - powrót do normalności Wyróżniony

Wspólny bilet kolejowy - powrót do normalności Fot. stock.tookapic.com

Pasażerowie kolei w Polsce będą mogli korzystać ze wspólnego biletu - obejmującego na razie trzech przewoźników - od września tego roku, poinformował prezes PKP SA Krzysztof Mamiński. Oferta obejmie połączenia PKP Intercity, Przewozów Regionalnych (pociągi pod marką Polregio) i PKP Szybkiej Kolei Miejskiej w Trójmieście.

 

Polacy lubią samochody. Najbardziej lubią samochody używane, powypadkowe, kilkunastoletnie. Mimo intensywnej w ostatnich latach budowy sieci dróg, wszędzie tam, gdzie jest szerzej i wygodniej, pojawia się natychmiast więcej samochodów. I więcej wypadków. To stąd regularne zatory na autostradach. Od lat wiadomo, że w taki sposób nigdy nie nadażymy za potrzebami zmotoryzowanych. Specjaliści również od lat sugerują, że jedynym wyjściem jest promocja transportu publicznego. Szczególnie tego, który odbywa się z wykorzystaniem innej infrastruktury niż drogowa. 

Jadąc niewygodnym autobusem, w którym ciężko pracować na komputerze, jeszcze trudniej skorzystać z toalety (której nie ma), mimowolnie myślimy o własnym środku transportu. Stojąc w tymże autobusie w korku, mamy już niemal pewność, że własnym samchodem dojachalibyśmy szybciej. Rzadko kiedy przychodzi refleksja, że ci, którzy chcieli, żeby im było szybciej, własnie wytworzyli dla nas korek.

Żeby cała Polska nie utknęła w korkach potrzeba zdecydowanej promocji przejazdów kolejowych i lotniczych.

Działań, które kompleksowo będą budowały zachęty i ułatwienia dla pasażera, aby ten zdołał przełamać schemat i zrezygnował z podróży własnym samochodem na długim dystansie. Niedogodności na jakie natrafia pasażer przy chęci skorzystania z transportu publicznego są czasem tak duże, że nawet osoby świadome, i konsekwencji ekologicznych i ryzyka zakorkowania nawet najnowszych odcinków remontowanych dróg, mogą uprzeć się przy własnych czterech kółkach. Operacja wyjazd samochodem z pozoru jest bowiem wyjątkowo prosta. Wystarczy zapakować bagażnik i wsiąść za kierownicę. Może jeszcze zatankować. I dojeżdzamy na miejsce. Często zmęczeni po bardzo długiej (w stosunku do odległości) podróży. 

Relaks, krótki czas przejazdu, możliwość poczytania książki, obejrzenia filmu albo po prostu pracy na laptopie, to powinna być podstawowa (a nie dodatkowa) oferta każdego przewoźnika kolejowego. Tymczasem stres czeka na przyszłego pasażera już w kasie:

problem z wykupieniem biletu na trasie, którą obsługują różni przewoźnicy. 

Wszystko wydawałoby się oczywiste. Idę do okienka (albo otwieram stronę internetową) i kupuję bilet. Tam gdzie chcę jechać i skąd chcę jechać. Ale dzisiaj to za proste. Nawet na stosunkowo krótkiej trasie możemy potrzebować kilku biletów. I niekoniecznie kupimy je w jednym miejscu i na jednej stronie.

Inicjatywa uporządkowania zakupu biletów to krok w dobrą stronę. Porówanajmy to z komunikacją miejską w dużym mieście. Musimy przejechać z jeden odcinek autobusem, po kilku przystankach przesiąść się na tramwaj i pokonać następnie kilka stacji metrem. Nikt nie chciałby kupować osobno biletów na autobus, tramwaj, metro i  to jeszcze w różnych kasach biletowych i na różnych przystankach. Choć przewoźników autobusowych w Warszawie jest kilku, trwamaje, szybka kolej miejska i metro to osobne spółki, jednak obowiązuje wspólny bilet. Jakoś te wszystkie firmy prowadzą ze sobą rozliczenia i funkcjonują. A pasażer nie musi się zastanawiać nad strukturą spółek transportowych. Coś takiego, po wielu latach bałaganu chce nam zaproponować kolej.

"Myślę, że tuż po wakacjach klienci otrzymają ofertę wspólnego przejazdu pociągami PKP Intercity, Przewozów Regionalnych i trójmiejskiej SKM, na jednym blankiecie, dostępną we wszystkich kasach w Polsce, ze wszelkimi ulgami" - poinformował prezes PKP SA Krzysztof Mamiński. - "Kolejnych przewoźników będziemy zapraszać sukcesywnie; również będziemy zapraszać koleje samorządowe".

 

Dla polskiego pasażera niedolność do współpracy dwóch największych państwowych przewoźników - PKP Intercity i Przewozów Regionalnych był jak dotąd niemożliwy do wyjaśnienia. Co starsi z nas pamiętają, że za tzw. "komuny" mimo braku komputerów w kolejowych kasach dało się kupić bilet w każde miejsce. A po 1989 r. podzielone spółki kolejowe przestały myśleć o wygodzie pasażera. To im miałobyć łatwiej rozlicząć odcinkowe bilety.

Sieć połączeń obu kluczowych przewoźników (PKP Intercity i PR) obejmuje cały kraj i uzupełniania jest regionalnie przez mniejsze koleje samorządowe i prywatne.

Wspólny bilet na Przewozy Regionalne i PKP Intercity to wielki krok w stronę komfortu pasażera i co tu kryć, po prostu normalności.

To sygnał, że pasażer ma mieć wygodnie a nie księgowi przewoźnika. Włączenie do biletu Trójmiejskiego SKM to ważny sygnał, że bilet trzeba łączyć dalej, na poziomie regionalnym. Tak żeby móc przejechać bez problemu tam, gdzie tylko są tory. Bez kupowania dziesięciu różnych biletów w ośmiu kasach dworcowych. Miejmy nadzieję, że ważni przewożnicy samorządowi jak np. Łódzka Kolej Aglomeracyjna, Koleje Mazowieckie czy Koleje Dolnośląskie, czuły się zobowiązane do współpracy z pierwszym trojgiem członków biletowego partnerstwa.

Czy to wystarczy, by Polacy spotanicznie wybierali pociąg zamiast sachodu? Z pewnością nie. Ale też z pewnością jedno, problematyczne utrudnienie w podróży zniknie. Jeśli władze kolejowe (i Państwowe) będą konsekwetne także w innych propasażerskich regulacjach, pasażerów w pociągach będzie więcej. A to się wszystkim nam opłaci.

 

 

 

Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas