Nic nie romuję! Wyróżniony

Nic nie romuję!

Siedzę sobie właśnie na sali tzw.Parlamentu Europejskiego. A właściwie na jednej z dziesiątek sal. W tej akurat posiedzenie Komisji Spraw Zagranicznych – zwanej pieszczotliwie AFET (AFfaires Etrangeres – jakby się kto głupio pytał).

 

Na sali produkuje się ambasadoressa Unii do pewnego pięknego kraju, w którym kiedyś spędziłem kilka tygodni jako honorowy gość jego, tego kraju, Prezydenta. Powiedzmy: Rurytanii – by nie zdradzić nazwiska Ambasadoressy. Ambasadoressa tokuje, wygłasza ze siebie okrąglutkie slogany...
No, nic – pomyślałem – zadam Jej konkretne pytania. Zobaczymy!
Zadałem. Na wszystkie pytania innych CEPów (Członków Euro-Parlamentu – jakby się kto głupio pytał...) odpowiedziała – na moje nie.
Potem powiedziała mi, że nie odpowiedziała, bo... ani słowa nie zrozumiała.
Potem sprawdziłem. Nieopatrznie zadałem te pytania po polsku – no, i tłumacz/ka tak przetłumaczyła/o, że istotnie nic nie można było zrozumieć.
No, to powtórzyłem te pytania po angielsku:
1) Czy w tym kraju w ostatnim czasie wzrosła czy zmalała liczba policji (wtedy była OGROMNA)
2) Czy wzrosła w nim czy zmalała liczba sędziów?
3) Co Pani sadzi o działalności księcia Iksińskiego, bardzo poważanego tam człowieka.
Na pierwsze pytanie dostałem odpowiedź mniej-więcej taką: należy wziąć pod uwagę trudności wzrostu kraju, który zrzucił ze siebie jarzmo komunizmu (w rzeczywistości znacznie dłuższą – ale taką właśnie).
Na drugie: Czynimy ogromne wysiłki w celu zwiększenia w Rurytanii demokracji. W szczególności uwagę poświęcam problemowi równego traktowania kobiet i mniejszości seksualnych.
Na trzecie: Należy doceniać wysiłki ludzi pragnących nieść postęp we wszystkich krajach. Unia Europejska dołoży wszelkich starań, by za kilka – no, może kilkanaście lat – przyjąć Rurytanię.
Na tym skończyła i zaczęła przyjmować gratulacje od znajomych, którzy ją serdecznie ściskali i gratulowali tego, że jak zawsze dba o prawa kobiet, mniejszości narodowych i seksualnych, a także o rozwój demokracji. Wyrażali przy tym nadzieję, że będzie dalej dbała o rozwój demokracji, prawa kobiet, mniejszości seksualnych i narodowych, ze szczególnym uwzględnieniem Murzy... a, nie: tym razem chodziło o Cyganów... pardon: Romów.
Jakby się tow. Schulz dowiedział, że powiedziałem „Cyganów", to by mi znów łupnął jakąś grzywnę w wysokości €3000. Bo dziś prawdziwych Cyganów już nie ma, nieprawdziwych zresztą też – są Romowie. Już nie cyganią, tylko romują.
I to jest jakiś postęp w kierunku europejskiej demokracji i ochrony praw mniejszości narodowych i etnicznych.
Tyle, że dawniej nie było Romów, tylko Cyganie. I Cyganie jeździli sobie taborami, rozbijali obóz koło jakiejś wsi, trochę powróżyli, trochę kotłów i garnków naprawili, kupili kilka jajek, ukradli kilkanaście kur – potem grali przez pół nocy ku radości wieśniaków – a rano się zwijali i jechali taborem uszczęśliwiać kolejną wiochę albo i miasteczko.
Dziś Romom jeździć taborami nie wolno. Wolno za to dostać od państwa jakieś tandetne mieszkanie i jakiś głodowy zasiłek.
Wiec kolorowy Cygan, za którym tęskniły niektóre dziewczyny zniknął. Pozostał tylko żyjący z opieki społecznej ponury Rom. Taki Rom, to i patelni nie wyklepie, i kotła nie pobieli i na skrzypcach grać nie umie. Zresztą zwrotki
„Graj Romie graj,
Serce swoje daj"
Nie da się zaśpiewać.
Ale zawsze można utworzyć w Polsce państewka: Polskiej Romy, Kalderaszów, Lovarow i Birgitki Romy, obdarować niepodległością – i Unia będzie mogła do każdego wysłać osobnego Ambasadora albo i Ambasadoressę, z całym sztabem ludzi, „Mercedesami" i innymi samochodami – wszystko za świeżo dodrukowane unijne €urosy.
I tę myśl podaję IM na tacy.
Kto wie: może to też zrobią?
http://korwin-mikke.pl

 

Ostatnio zmienianywtorek, 23 wrzesień 2014 12:54
Powrót na górę

Mapa strony

Biznesciti.com

O biznesie

Przydatne linki

O nas